The Latest



Nigdy nie mam pomysłów na prezenty, najczęściej są to rzeczy które osobiście chciałabym dostać. Według mojej opinii najfajniejsze są kosmetyki i ubrania. Oczywiście nie robię tego na oślep, staram się dokładnie analizować osobę, która ma być obdarowana. I tak słucham jakie ma problemy ze skórą, podglądam co by chciała dostać, delikatnie się wypytuje, albo kupuję coś uniwersalnego.
Dzisiaj przedstawiam kosmetyki, które w swoim działaniu są bardzo dobre, mają przyjemny zapach, konsystencję, ładne opakowanie, na pewno spodobają się każdemu i najważniejsze, że są POLSKIE :)  THE SECRET SOAP STORE


Żele pod prysznic mają obłędne zapachy, moje ulubione to biała herbata i pigwa, oraz pomarańcza z kurkumą. Polecam z czystym sumieniem, zapach nie jest zbyt intensywny i nachalny tak więc powinien każdemu się spodobać.


Jeżeli chcecie mieć pewność, że Wasz prezent ucieszy płeć piękną podarujcie jej peeling. Porządne złuszczanie naskórka na pewno przyda się każdemu ;)

Balsamów nigdy za wiele, a w szczególności tych wyszczuplających. Po raz kolejny zapach świeżej pomarańczy skradł moje serce. Balsam ma lekką konsystencję przypominającą mus, cudownie nawilża i łatwo go rozprowadzić na skórze, to mój ulubieniec! 
 Życzę powodzenia w zakupie i pakowaniu prezentów. Mam nadzieję, że stanie się to dla Was przyjemnością. Pozdrawiam!




Zapewne słyszeliście o firmie kosmetycznej Yonelle, założonej przez Jolantę Zwolińską i Małgorzatę Chełkowską. Według mojej opinii  jest to najlepsza Polska firma kosmetyczna, która swoją technologią może śmiało konkurować z najlepszymi zagranicznymi markami. Piszę to ponieważ używam i wykonuję zabiegi na kosmetykach tej marki.
Post ten nie jest żadną reklamą, nikt mi za to nie zapłacił. Piszę to ponieważ chcę aby Polacy używali jak najlepszych kosmetyków za rozsądną cenę. Najlepsze jest to, że kosmetyki naprawdę działają, skóra staje się zdrowa i piękniejsza!

Gdzie dostanę kosmetyki Yonelle? 

  • Instytut Yonelle w Warszawie
  • perfumerie Douglas 
  • sklep internetowy Yonelle
  • gabinety kosmetyczne, Day Spa, Spa.
Kosmetyki dedykowane są kobietom 40+ jednak każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście nie przetestowałam wszystkich produktów ponieważ część z nich jest silnie przeciwstarzeniowa i podrażniła by moją skórę. 
Z relacji koleżanek, które używały 3/4 kosmetyków mogę z czystym sumieniem polecić wszystko. Obecnie używam Profesjonalnej Pianki Oczyszczającej, Progresywny Tonik Złuszczający, Progresywny Krem Superwygładzający z serii MEDESTHETIC, są to produkty do codziennego stosowania. Niedawno skusiłam się na Serum z Pro-Retinol i Witamina E Forte, które świetnie łagodzi podrażnienia, goi niewielkie ranki po krostach, wygładza, i nawilża skórę. Serum, piankę, tonik, krem można kupić wyłącznie w instytucie, gabinetach i Spa. Serum kupiłam z myślą o domowym zabiegu z użyciem mezorollera. Nie będę rozpisywać się o tym, wiele osób boi się nawet malutkich igiełek, ale uwierzcie to nic nie boli, a rezultaty są niesamowite! Więcej informacji na stronie Yonelle tutaj



Kolejnym uzależnieniem będzie Maska NANODYSKOWA Nr2 do szybkiej regeneracji cery suchej, wiotkiej, szorstkiej i słabo nawilżonej. Czuję, że będzie to strzał w dziesiątkę podczas zimowej pory i alternatywa dla tłustego kremu na noc. Więcej informacji o masce znajdziecie tutaj :)
Ostatnio mam bzika na punkcie zabiegu do cery suchej CONTRA-DRY, jest po prostu boski!!! Demakijaż, peeling enzymatyczny, serum, masaż, maska algowa z olejkiem arganowym działają cuda, polecam!!!
Na pewno będę pisać więcej o tej marce bo jestem nią zafascynowana, po każdym zabiegu widzę spektakularne rezultaty i słyszę same pozytywne opinię. 
Dbajcie o siebie i do miłego ;) 




   Często myślę o ludzkich zachowaniach, powodach dla których decydują się podjąć określone działanie, decyzje. Zauważyłam jedną wspólną cechę, która kieruje wieloma ludźmi, jest to chęć posiadania rzeczy, efektów tu i teraz. Nie chodzi mi o ciężką pracę na dom, samochód lub inne dobro, ale rozpatruję sprawę pod względem kosmetycznym, urody. 
   Wiele kobiet dbających o swój wygląd stara się wybierać usługi, które dają natychmiastowy zauważalny efekt/ rezultat. Przykładem jest manicure, przychodzimy do gabinetu z niezbyt zadbanymi pazurkami, a wychodzimy z pięknym kolorem, bogatym zdobieniem, przedłużonymi paznokciami. Efekt wizyty w gabinecie jest natychmiastowy, zauważalny, inne osoby zwracają uwagę na nasze dłonie, a nas samych przepełnia radość. Niby nic nadzwyczajnego i nie ma się nad czym zastanawiać, w końcu każdy powinien mieć zadbane dłonie i paznokcie. Ja się zastanawiam nad jednym, skoro pokazujemy swoje dłonie codziennie i każdemu, dlaczego nie dbamy w ten sam sposób o naszą cerę? Szkoda nam na to pieniędzy, nie mamy potrzeby profesjonalnej pielęgnacji, relaksu, czy może myślimy, że i tak starość nas dopadnie więc nie warto inwestować? 
W swoim życiu nauczyłam się jednego- WARTO INWESTOWAĆ W SIEBIE. Mówię tutaj nie tylko o manicure, pedicure, ale także o inwestowaniu w naszą skórę. Tak naprawdę nowej skóry nie kupimy sobie w sklepie, a z wiekiem coraz ciężej jest zrewitalizować cerę i osiągnąć pożądany młodzieńczy blask. Osobiście wolę wydać pieniądze na dobre kosmetyki, zabiegi kosmetyczne czy medycynę estetyczną, niż nabyć kolejną parę spodni. 
 Ubolewam nad stanem wiedzy kobiet, niedoinformowaniem na temat pielęgnacji ciała, profilaktyce przeciwstarzeniowej i niewłaściwych wyborach. Za przykład przytoczę historyjkę opowiedzianą mi dzisiaj przez znajomą Panią Kosmetolog z gabinetu medycyny estetycznej: "Przyszła pacjentka w wieku 50+ na osocze bogatopłytkowe, stan skóry fatalny. Pani była bardzo zdziwiona kiedy usłyszała, że zabieg trzeba powtarzać i jeden tak naprawdę nie zdziała cudów. Pacjentka myślała, że zabieg wystarczy jej na rok." 
Zabieg któremu się poddała owa Pani, zaliczany jest do zabiegów "lekkich, mało inwazyjnych", który po jednym razie nie zmieni naszej skóry w drastyczny sposób. Jeżeli nie dbaliśmy o cerę całe życie, to nie spodziewajmy się cudownych efektów i odmłodzenia o 20 lat.Pamiętajmy ciuchy, buty, można kupić sobie zawsze, nowej skóry/ cery nie sprzedają w domach handlowych. Czasami warto się zastanowić, czy lepiej pójść na zabieg na twarz za 100 zł, a może kupić kolejną parę butów? Jeżeli wyglądamy pięknie, świeżo i dużo młodziej niż pokazuje nasza metryka, to nawet jak założymy sukienkę sprzed trzech sezonów to i tak będziemy wyglądać cudownie. 
Czasami jestem przerażona widokiem dumnych kobiet ze swoich paznokci za 100 zł, do tego modnie ubranych, ale z mega zaniedbaną cerą. Nie rozumiem, chciałabym zrozumieć powody i jakoś to sobie wytłumaczyć. 
Tak wiem, dziwny temat poruszyłam po długiej nieobecności, trudno takie dopadły mnie przemyślenia po niezbyt przyjemnym zabiegu mezoterapii igłowej. Wiem natomiast jedno, zainwestowałam w siebie i na pewno to zaprocentuje... 


Witajcie!
Długo mnie nie było na blogu, powodów jest wiele i na pewno o nich napiszę. Po pierwsze miałam masę zajęć, które absorbowały mnie na 100%. Po drugie nie mam talentu do pisania i zamierzam zmienić formę bloga, łatwiej przychodzi mi mówienie niż pisanie.
Nie mam ochoty być kolejną osobą, która pisze o pierdołach. Szanuję Wasz czas, życie i pieniądze, tak więc mam zamiar przekazywać wyłącznie ciekawe i pożyteczne informacje.
Pozdrawiam!


Od miesiąca jestem szczęśliwą posiadaczką poduszek z łuski gryki. Powód ich zakupu był inny niż spokojny i zdrowy sen. Otóż wyczytałam w książce "4- godzinne CIAŁO" Timothy Ferriss, że poduszka z łusek gryki zapewnia lepsze podparcie podczas seksu. Sprawdziłam i stwierdzam, jest to lepsza stabilizacja dla pośladków. Poduszka pod wpływem ciężaru ciała nie zapada się, tylko utrzymuje biodra cały czas na tej samej wysokości. W drugiej kolejności odkryłam jak wspaniale podpiera głowę i kark podczas snu.


Wyczytałam także, że poduszka z łusek gryki są trwałe, hipoalergiczne (dla mnie ważne, jestem uczulona na roztocza), łuski zapewniają stały przepływ powietrza przez poduszkę, dzięki czemu nie jest mi gorąco.


Poduszkę kupiłam na allegro, jej wymiary to 40x50 cm, trochę za mała na poszewki z Ikea, ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza. Na początku było mi ciężko przyzwyczaić się do spania na szeleszczącej poduszce, ale po 3 dniach już nie zwracałam na to uwagi.
Przez przypadek odkryłam prozdrowotne właściwości łuski gryki, dzięki czemu świetnie się wysypiam, nie budzę się z bólem karku. Cena poduszki to 21,99 zł, śmieszna cena jak za tak dobrą rzecz. Do tego można kupić ją w wielu różnych kształtach, wymiarach, a nawet w formie materaca.





Perfumy, co to właściwie jest? Według Dr Google jest to łączna nazwa kosmetyków, których jedynym zadaniem jest nadawanie człowiekowi przyjemnego i długo utrzymującego się zapachu.
Jestem więcej niż pewna, że każdy z nas otulając się ulubionymi perfumami myśli jedynie i wyłącznie o tym, że będzie ładnie pachnieć. Niektóre nacje zamiast się myć, wylewają na siebie hektolitry perfum.... są to Francuzi i chyba nic się nie zmieniło w tej kwestii od czasów Ludwika XVI. 
Do rzeczy, przecież nie będę tutaj wytykać nikomu kto się myje, a kto nie (Polacy też są z tym na bakier). Nie lubię wydawać na zapachy fortuny, uważam, że i tak się utlenią, odzież wypiorę, ciało umyję wieczorem i nic nie pozostanie mi po markowych drogich zapachach. Ujawnia się moja natura skąpca, ale każdy lubi co mu się podoba i odpowiada, mi odpowiadają perfumy marki FM. 



Wiem, że wiele osób używa perfum FM, zachwala, nie oszczędza na nich bo są w atrakcyjnych cenach, 33 zł za 30 ml. Najfajniejsza jest mnogość zapachów, które odpowiadają markowym perfumom, długo utrzymujący się zapach i małe poręczne flakony, na które zawsze znajdę miejsce w mojej wypchanej po brzegi torebce. Ostatnio zaszalałam i kupiłam, aż 3 zapachy- totalne szaleństwo :) jeden flakon trzymam w służbowej szafce. 


Nie wstydzę się przyznać, że kupuję tańsze zapachy i nie wydaję fortuny na oryginały. Dzięki temu mogę zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na pielęgnację mojej skóry lub zakup porządnych suplementów diety. Jakie perfumy kupujecie i co sądzicie o marce FM, macie, mieliście te perfumy, jesteście dystrybutorami? 

Życzę miłego weekendu! 


Spalanie zbędnej tkanki tłuszczowej można wspomóc na wiele sposobów, jednym z nich jest spożywanie produktów, które mają ujemny bilans energetyczny. Brzmi to dziwnie, skomplikowanie ale według naukowców działa. Ja dowiedziałam się o tym od koleżanki i postanowiłam zgłębić wiadomości na ten temat. 


Co to jest ujemny bilans kalorii? 
Odpowiedź jest prosta- jest to żywność, której wartość energetyczna jest niższa niż ilość energii, którą organizm wydatkuje na jej strawienie. 


Które produkty spożywcze mają ujemne kalorie?
Na liście znajdują się produkty bogate w błonnik i posiadające niski indeks glikemiczny. Owe warzywa, owoce, przyprawy i zioła poprawiają metabolizm, produkcję enzymów, dzięki czemu wspomagają pozbycie się "rezerwowego zapasu energii" w postaci niechcianego tłuszczu. 

  • Warzywa: zielony groszek, groch, szparagi, buraki, brukselka, kapusta, kapusta pekińska, cykoria, sałata, szpinak, marchew, kalafior, brokuły, seler, rzodkiewka, ogórek, pomidor, por, papryka, cebula
  • Owoce: jabłka, żurawina, jeżyny, maliny, grejpfrut, cytryna, limonki
  • Przyprawy i zioła; cynamon, goździki, chilli, kolendra, siemię lniane, czosnek, imbir, pietruszka

Wszystkie wymienione produkty należy jeść świeże/surowe, nie przetworzone, co najwyżej krótko gotowane na parze, nie wolno łączyć ich z żywnością wysokokaloryczną, dużą ilością tłuszczu czy słodyczami. 



Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, więc muszę ostro wziąć się za siebie. Planując posiłki na pewno uwzględnię wymienione produkty, będzie to dodatkowy as w rękawie w walce z niechcianym tłuszczykiem. Na pewno nie dopuszczę do tego aby cała moja dieta składała się z żywności o ujemnych kaloriach. Dieta musi być zbilansowana, a ujemne kalorię będą jedynie podkręcać metabolizm. 

Pytanie do Was: Co sądzicie o takiej diecie, słyszeliście już o niej wcześniej, może stosowaliście?  


Chyba od zawsze miałam problem z moimi ustami, które są wiecznie suche i popękane z odstającymi skórkami, które oblizuję i obgryzam. Komuś ta wizja jest bliska? Totalna porażka. Były produkty, które pomagały...niestety na krótką metę. Zawiodły nie tylko kosmetyki ale też Ja, ciągle zapominam o balsamowaniu ust. Co ja zrobię, że moja siostra bliźniaczka to skleroza.

Pożaliłam się, a teraz pochwalę bo jest czym :) Cudny balsam do ust Aloe Lips, amerykańskiej firmy Forever podarował mi mój znajomy. Od razu wiedziałam, że balsam zdziała cuda.


Balsam natychmiast nawilżył i zmiękczył moje spierzchnięte usta.
Usta wyglądają zdecydowanie lepiej i nie muszę ich co chwilę balsamować. Do tej pory nie znalazłam niczego lepszego, na pewno zamówię kolejną sztukę albo i więcej. Ostatnio zamówiłam 5 sztuk dla mojej rodziny i koleżanki.

Aloe Lips zawiera miąższ aloesowy, olejek jojoba, alantoinę, naturalny wosk pszczeli- skład prosty, a jakie działanie.
Cena: 17 zł


Słyszeliście kiedyś o firmie Forever i ich balsamie do ust? Ja nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie, ale zakupiłam jeszcze "galaretkę aloesową" i serdecznie polecam Aloe Lips.



Mam problem, trudno mi się do niego przyznać.... cierpię na brak tyłka. Brzmi to zabawnie, ale mi nie jest wesoło. Moje barki w porównaniu do bioder są zdecydowanie szersze, a mięśnie pośladków w zaniku. Nie wiem jak Wy ale Ja zauważyłam, że panuje moda na pupy w stylu Kim Kardashian. Ja takiej zdecydowanie nie chcę i wiem, że trzeba dużo wysiłku aby naturalnie osiągnąć takie rozmiary swojego siedzenia.

Postanowiłam wziąć się za siebie i zapisałam się na siłownię. Uważam, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Na miejscu poznałam wielu Panów, którzy chętnie udzielają mi wskazówek i pomagają w treningu. Dowiedziałam się, że dzięki treningom siłowym szybciej można nabrać rzeźby i osiągnąć pożądaną sylwetkę. Kolejna cenna rada to suplementacja! Tak, tak, tak pije białko i wcinam BCAA- aminokwasy na regeneracje mięśni, tak mi wytłumaczyli chłopaki.

Dziwnie się czułam wśród tłumu "pakerów" ale z czasem przyzwyczaiłam. Po małej przerwie zaczynam trzeci miesiąc treningu i na pewno nie zrezygnuję. Warto ćwiczyć i motywować się do działania, poza tym mam jeszcze kolegów którzy potrafią dobitnie zmotywować słowami "jesteś leszczu". Uwielbiam takie słowa, po prostu miód dla mojej duszy :)

Co Wy myślicie na temat siłowni, suplementacji i mody na wielkie pupy?





Uwielbiam hybrydowy manicure, trzyma się długo, kolor jest zawsze soczysty, lśniący, paznokcie rosną i nie są narażone na urazy. Takie mam doświadczenie z lakierami hybrydowymi, których używam już od roku. Niestety najgorsze jest samodzielne zdejmowanie...

Mam dwa sposoby na usuwanie hybrydy:

  1. Nalewam aceton do małej miseczki i zanurzam w nim paznokcie, po 10 minutach drewniany odpychacz wchodzi w lakier jak w masło. Najlepsza metoda do samodzielnego zdejmowania, przynajmniej dla mnie. Minusem jest to, że zużywam zbyt szybko aceton. Nie będę pisać o wysuszonych skórkach i opuszkach palców ponieważ przy drugiej metodzie też to występuje. 
  2. Nasączam waciki umieszczone na folii aluminiowej. Korzystam z tych gotowych, są bardziej praktyczne, estetyczne i oszczędzam czas. Tą metodą najczęściej ściągam hybrydę dla mojej mamy lub koleżanek. Osobiście jej nie lubię ponieważ trzeba trochę dłużej poczekać aż aceton zadziała, poza tym lakier gorzej schodzi i trzeba więcej polerować paznokcie. Mam też wrażenie, że po 10 minutach moje palce zaczynają się gotować w tej folii i parzy mnie w płytkę paznokcia. 
Przed świętami nie zdążyłam kupić większej ilości acetonu, a to co miałam nie wystarczyło mi na zdjęcie hybrydy pierwszą metodą. Zastosowałam drugą technikę i w taki właśnie sposób sama sobie zrobiłam krzywdę. Szybko, szybko bo jeszcze tyle pracy przed świętami! Tak szybko wszystko robiłam, że połamałam paznokcie, musiałam je obciąć do zera i na dodatek były jeszcze rozdwojone do połowy. Tragedia!!!!


W ruch poszła odżywka ORLY, myślę sobie "za słaba, trzeba czegoś mocniejszego". Jedna z moich klientek serdecznie polecała mi odżywkę Peggy Sage Express nail hardner. Mówiła, że jest znakomita, w Danii gdzie mieszka nie może jej kupić, jedynie w Polsce jest dostępna. Oczywiście w akcie desperacji zamówiłam specyfik, a jak zapłaciłam 39 zł i sprawdziłam skład byłam wkurzona. Skład prawie identyczny jak odżywka Eveline 8w1. Skoro tyle wydałam to muszę ją zużyć. Poprawę stanu paznokci zauważyłam po 4 dniach, ale co z tego jak odżywka zawiera formaldehyd. 

Przestrzegam Was przed popełnieniem mojego błędu, zawsze sprawdzajcie skład i szukajcie tańszego odpowiednika. Jutro lecę do drogerii i porównuję skład odżywek mam nadzieję, że moja Peggy będzie w czymś lepsza o Eveliny. 



Chyba większość osób na świecie po nowym roku ustala sobie nowe życiowe cele, dzięki którym życie stanie się lepsze. Serdecznie polecam Wam spisanie sobie takich celów, tego czego pragniemy i chcemy osiągnąć. Najlepiej jeżeli codziennie minimum przez miesiąc będziemy zapisywać swoje cele i jestem pewna, że po tym czasie wyklaruje się czego tak naprawdę chcecie. 
Ja zapisałam sobie kilka prostych celów związanych z urodą i zdrowiem. Niektórzy z Was pomyślą, że są one błahe i takie łatwe.... ja mam z nimi mega problem. 


MOJE CELE NA 2015 ROK


  • Piję codziennie 1,5 litra wody mineralnej
  • Zawsze pamiętam o pielęgnacji moich ust i regularnie smaruję je pomadką
  • Dbam o swoje dłonie i regularnie je kremuję 
  • Jem tylko produkty bezglutenowe

Specjalnie piszę wszystko w czasie teraźniejszym, tak zaleca Brian Tracy w "Wyznaczanie Celów OSOBISTY PRZEWODNIK".



Miałam problem z wypiciem dwóch szklanek wody w ciągu dnia, zawsze obgryzałam swoje usta, które wyglądały jak suszone śliwki, często zapominałam o kremowaniu dłoni, jestem nadwrażliwa na gluten i czasami nie mogłam oprzeć się kawałkowi ciasta- później fatalnie się czułam. 
Te skromne cele na pewno poprawią moje samopoczucie, wygląd i sprawność organizmu. Oczywiście poza tym celami posiadam jeszcze cele życiowe, finansowe, dotyczące rodziny i związków, kariery i interesów. 
Mam jeszcze jeden ważny cel: ZAWSZE SPRAWDZĘ 5 RAZY MÓJ TEKST PRZED PUBLIKACJĄ I DAM KOMUŚ DO PRZECZYTANIA. Przypomnieliście mi o mojej dysortografii, sprawia mi ona wiele problemów ale będę się pilnować. Dziękuję!!!

Dziękuję, że zaglądacie na mojego bloga i życzę wam spełnienia wszystkich życiowych celów :) 


Uwielbiam odkrywać nowe kosmetyki i za każdym razem oczekuje, że moja nowość pomoże pozbyć się problemów z cerą, a jej używanie stanie się przyjemnością. 
Puste opakowanie kremu na dzień skłoniło mnie do szybkiego poszukiwania czegoś nowego, lepszego i odpowiedniego na zimę. Na szczęście miałam możliwość spróbowania na własnej skórze jaka jest konsystencja kosmetyków The Secret Soap Store z lini Golden Pleasure


Piszę o konsystencji, ponieważ w moim przypadku krem na dzień nie może być zbyt gęsty, ciężki. Nie lubię się "świecić" a do tego mam skłonność do wyprysków. 
Po szybkim lecz burzliwym namyśle wybór padł na Emulsję przeciwzmarszczkową do twarzy 50 ml. Pomyślałam, ok emulsja jest przeważnie lekka, delikatna, okazało się troszkę inaczej, oczywiście na plus. 

                                         

























To była miłość od pierwszego użycia. Emulsja ma konsystencję lżejszego kremu, fantastycznie nawilża skórę i idealnie nadaje się do mojej mieszanej cery. Przeglądając składniki aktywne mogę stwierdzić, że jest na pewno przeciwzmarszczkowa. Dużo cennych substancji: złoto 24k, olejek makadamia i arganowy, masło Shea (uwielbiam je), witamina E i  MATRIXYLsynthe'6- peptydy przeciwzmarszczkowe (brzmi obiecująco). Efekt przeciwstarzeniowy ciężko jest mi ocenić, pewnie będzie to widoczne po moich 50-tych urodzinach i starannym dbaniu o siebie, natomiast jedno co mogę zauważyć, stwierdzić, potwierdzić i pochwalić to jest natychmiastowe nawilżenie i wygładzenie skóry. Emulsja szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i idealnie nadaje się pod makijaż. Wieczorem po zmyciu makijażu skóra jest nadal nawilżona i przyjemnie miękka. Świetny efekt!!! 

                                 

























Opakowanie emulsji jest proste, estetyczne i eleganckie. Fantastyczna jest drewniana nakrętka od emulsji i praktyczny dozownik, nie muszę pchać rąk do słoiczka i zanieczyszczać go bakteriami. Do posmarowania całej twarzy wystarczają mi dwie pompki, tak więc szacunkowo emulsji powinnam używać 2-3 miesiące.  
Jak widzę kosmetyki z tej linii, mam poczucie, że są naturalne i ekologiczne najprawdopodobniej przyczyna tkwi w jasnych kolorach opakowania i drewnianych elementach. Z tego co się dowiedziałam do produkcji kosmetyków używane są wyłącznie naturalne składniki najwyższej jakości a same kosmetyki nie są testowane na zwierzętach. 
Nie rozwodząc się już dłużej stwierdzam, że kosmetyk jest godny polecenia, cena adekwatna do jakości i wydajności. 


Zostało tylko 9 dni do Świąt Bożego Narodzenia! Niektórzy uwielbiają to święto, inni niekoniecznie. Ja należę do osób, które niestety nie czują bożonarodzeniowego nastroju. Wszytko przez konsumpcję, która ogarnia umysły prawie każdego człowieka. Mam wrażenie, że ludzie zapomnieli o co tak naprawdę chodzi w świętach i przywiązują zdecydowanie większą wagę do prezentów świątecznych niż do wizyty w kościele i kolędowania. Smutne, lecz prawdziwe. 
W tym roku postanowiłam rozniecić mojego "Bożonarodzeniowego Ducha". Jeszcze nie przystroiłam całego domu, nie mam choinki, ale postanowiłam wybrać się na Jarmark Świąteczny do Olsztyna! Nigdy nie byłam na takim jarmarku i nie mam skali porównawczej ale stwierdzam, że było super. 

Na sterówkę wchodziłam od strony bramy a tam przywitała nas piękna choinka. Jest zachwycająca, duża i cudownie przystrojona. 


Było dużo ciekawych stoisk ze świątecznymi ozdobami, zabawkami, słodyczami i innymi przysmakami. 






Kupiliśmy tego jelonka, jest taki słodki :)










Zabawki z drewna były super!! Nie mogłam się powstrzymać i kupiłam kilka drobiazgów dla najmniejszych szkrabów w rodzinie :)




Zakąska dla zmarzniętych





Grzane piwo było faworytem na jarmarku! 

Do Olsztyna wybrałam się z rodzicami i był to miło spędzony czas, z mamą wypiłyśmy herbatę z prądem i litrami soku malinowego. Nawet mam zdjęcie ze Świętym Mikołajem, trochę niewyraźne ale liczy się sam fakt :) 



W przyszłym roku pójdę o krok dalej i wybiorę się na Jarmark Świąteczny do Szwajcarii. Co Wy sądzicie o takich wydarzeniach, powinniśmy organizować je w każdym większym mieście?